Chciałbym opowiedzieć o książce „The Slight Edge” autorstwa Jeffa Olsona i filozofii zawartej w owej książce. O filozofii związanej z Slight Edge trafiłem przeglądając kanały na YouTube związane z programowaniem.

Niestety książka ta nie jest wydana w języku polskim. A szkoda. Nie chciałbym też zabierać autorowi treści. Chciałbym zachęcić wszystkich do samodzielnego przeczytania tej lektury. Zatem do dzieła.

O czym jest ta książka? Tak naprawdę jest o czasie. O czymś czego nie można w prosty sposób zdefiniować, można zmierzyć, ale nie można zatrzymać czasu. Czas płynie. Możemy mówić o czasie przeszłym, o tym co było, możemy mówić o teraźniejszości, o tym co jest w tej chwili. Możemy mówić o przyszłości, o planach na przyszłość, o tym co chcemy robić. Ale nawet teraz kiedy to piszę czas cały czas płynie. Zastanawiam się co, jak napisać, czas płynie. Nie można go zatrzymać.

Możemy się zastanowić ja wykorzystać ten upływający czas. Niestety obecne czasy powodują, że chcemy, aby wszystko odbywało się jak najszybciej, nie chce nam się czekać na nic, wywołujemy akcję i żądamy od razu reakcji. Ile razy wstawiamy jedzenie do mikrofali i nie mamy cierpliwości, aby poczekać, aż się zagrzeje. Chcemy od razu dużo zarabiać. Zdobyliśmy wykształcenie i zaraz po studiach chcemy, aby pracodawca dał nam wysokie wynagrodzenie. Niestety okazuje się, że to tak nie działa. Proces zdobywania doświadczenia niestety jest powolny. Chyba najbardziej cierpliwą grupą są ogólnie biorąc rolnicy. Oni sieją, potem następuje proces kultywacji a na końcu są żniwa.

Oni nie mają wyboru. Muszą czekać. Jak zbiorą za szybko to nic z tego nie będzie. My też, szczególnie na początku roku kalendarzowego, w sylwestra, w nowy rok postanawiamy, że np. pójdziemy na siłownię, aby latem na plaży wyglądać na wysportowanych, postanawiamy rzucić palenie papierosów. I co? I nic. Nie mamy cierpliwości. Po kilku dniach niepalenia wracamy do nałogu, bo tak jest prościej.

Zastanawia się dlaczego nie chcemy czekać na wyniki podjętych działań. Dlaczego chcemy tu i teraz? Myślę że to rozwój techniki przyczynia się do takiego stanu rzeczy. Kiedyś wysyłając list na inny kontynent wiedzieliśmy, że może za miesiąc adresat go przeczyta. Internet cały proces przyspieszył. Teraz piszę list, klikam Enter i za parę sekund adresat może przeczytać list. Idąc dalej komputery też skróciły czas oczekiwania, dyski SSD wielokrotnie szybsze od tradycyjnych skróciły czas na uruchomienie się komputera. Idąc jeszcze dalej: samochody – szybsze, wygodniejsze, bezpieczniejsze. Cała infrastruktura drogowa, autostrady, drogi ekspresowe. To wszystko sprawia, że nie chcemy czekać. Ale prawda jest brutalna: nie wszystko możemy przyspieszyć.

Oglądając filmy na YouTube napotkałem na słowa, które powiedział Will Smith:

Nie budujesz muru od razu. Stawiasz cegłę, najpiękniej jak potrafisz, jedną cegłę. Każdego dnia.

Wkrótce zbudowałeś mur.

Im bardziej się zagłębiałem w treść książki Jeffa Olsona tym bardziej widziałem, że moje życie jest na takiej huśtawce dla dwojga dzieci, każde jest na przemian to na górze, to na dole. Stoję na środku takiej huśtawki i mogę iść w dwie strony. Jedna strona to zadbanie o siebie, o swój rozwój: wykształcenie, zdrowie, relacje z innymi ludźmi, sport. Druga strona tej huśtawki to zupełne przeciwieństwo pierwszej strony, czyli śmieciowe jedzenie, stagnacja, brak jakiegokolwiek ruch fizycznego. Idąc w obojętnie w którą stronę, huśtawka będzie się przechylać w stronę w którą idę.

Najpierw, ponieważ jestem blisko środka tego przechyłu nie będzie widać. Jednak w miarę przesuwania się w kierunku końca coraz szybciej ta kładka będzie się przechylać. Problem jest taki, że aby podążać w przeciwnym kierunku, nie dosyć, że muszę pokonać jeszcze raz ten sam odcinek to jeszcze muszę iść pod górkę. Jakbym podzielił cały ten odcinek, powiedzmy na 1000 części i codziennie przemieszczał się o jeden z tych odcinków, to dojście do któregokolwiek końca zajmie mi 500 dni. I tu znowu pojawia się nasz główny bohater: CZAS.

Założę, że codziennie będę jadł jakiegoś fast-fooda, będę leżał na kanapie z pilotem w ręku itd. Początkowo w moim życiu, wyglądzie nic się nie zmieni. Ale w miarę upływającego CZASU będzie coraz bardziej widać efekty takiego postępowania. To że pójdę na siłownię kilka razy to też nic nie zmieni. To za mało. Tak jak rolnicy: sieję, kultywuję, a potem zbieram żniwo swojego postępowania.

A teraz idę w drugą stronę. Zdrowe odżywianie, uprawianie jakiegoś sportu, nauka itd. Początkowo też nie będzie widać jakiś efektów. Jednak w miarę upływającego CZASU, cały nakład wykonanej pracy będzie coraz bardziej widoczny. I jeśli nawet zjem raz na jakiś czas śmieciowe jedzenie to nie wpłynie ono znacząco na to czego dokonałem wcześniej. Tu też jest proces siania, kultywacji i zbiorów.